No to się kurcze obroniliśmy. Kilka chwil niepotrzebnego stresu i po kłopocie. Kilka niezręcznych pytań na które nie do końca znasz odpowiedź (komisja pomoże). Kilka uśmiechów od akurat przebywających na miejscu ludzi. Kilka miłych sms'ów od tych(tu chyba powinna być raczej liczba pojedyńcza [chinczyk]) od których akurat chcesz je dostać. To chyba najważniejsze. W papierach odnotowano, że jesteś tym magistrem (od spraw niepotrzebnych). W końcu kilka (naście) drinków, w gronie znajomych. Fajnie? Pewnie, że fajnie. Rodzina się cieszy i fokle. Pamiętacie pewien popularny serial w TV, w którym pewien bardzo przesympatyczny i inteligenty (w odróżnieniu od dzisiejszych magistrów

) człowiek, często pytał o różne sprawy pod hasłem:
"Chris o poranku"

:D:D
Nooooooo więc na modłę Chrisa. "Co dalej..." .............Będzie się działo...
PS. nie ma to jak być wyśmianym za picie Łyskiskolo i granie w pokera na zapałki... To też jakaś waluta.., BTW. przegrana w 3 kolejce (znaczy się spłukanie do końca) to chyba dobry znak

:D:D:D
PS2. "co dalej..." - ściągnięte....
