Tak się składa, że zostałem przestępcą podatkowym (taaaa, błędnie wypełniony PIT już nie brzmi tak dumnie) i zostałem wezwany do Urzędu Skarbowego w celu złożenia wyjaśnień. I zapłacenia kary oczywiście
Po całym tym spotkaniu muszę przyznać, że jestem cholernie zaskoczony i to na cholerny plus! Panie w urzędzie, choć zmusiły mnie do maratonu do tysiąca pokoi, były niezmiernie miłe i uprzejmie tłumaczyły mi, tępemu betaddowi, wszelkie zawiłości urzędoskarbowe, pożyczały długopis i się uśmiechały.
JESTEM W SZOKU.
Chyba polubię chodzenie do urzędów :].
