Ja na ten bal nie chciałam wcale iść! Ja to jestem taki bardziej domator, znajomi, ziomusie, kumple, wódeczka, domóweczka - to są moje klimaty

W dniu Sylwestra i dzień przed wyłam jak bóbr histerią kobiecą, nic mi nie wychodziło i przeklinałam wszystko, co kazało mi się zgodzić na uczestniczenie w tej popieprzonej imprezie. Bal był po za Olsztynem, wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że po imprezie w tym "niby" hotelu temperatura pokojowa była chyba na minusie, a kaloryfer jak góra lodowa. Chyba zasnął im cieć, albo oszczędzali na ogrzewaniu. W każdym razie masakra, alkohol wyparował w 3 minuty i piździło do samego rana. A Ty darling gdzie? Pod ratuszem
